(113kB)
HASŁO WIELKIEJ NOWENNY FATIMSKIEJ NA ROK 2012
Nie żyjemy dla siebie - wynagradzanie za grzechy świata.

MEDYTACJE RÓŻAŃCOWE IV/2012

Śmierć i Zmartwychwstanie Pana Jezusa

"Nadeszła już godzina, aby Syn Człowieczy doznał chwały. Uroczyście zapewniam was: Jeśli ziarno pszenicy wrzucone w ziemię nie obumrze, pozostanie tam samo; jeśli zaś obumrze, przynosi obfity plon. Ten, kto kocha swoje życie, traci je; ten zaś, kto nie przecenia swojego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne." (Mt 10, 23-25)

INTENCJA:
Wynagradzająca za grzechy i bluźnierstwa obrażające Boga i raniące Niepokalane Serce Maryi



(34kB) Każdego chrześcijanina weryfikuje wiara w Jezusa Chrystusa, weryfikuje Krzyż, weryfikuje cierpienie. Weryfikuje zrozumienie ofiary miłości składanej Ojcu przez Jezusa na Krzyżu i ofiary Ciała Mistycznego w Eucharystii.

Dojrzałość chrześcijańska, to jednoczenie się z Ciałem Mistycznym Jezusa w Jego ekspiacji Ojcu, to też odwzajemnienie tej miłości Bożej danej nam w Eucharystii. To ukochanie tą miłością wszystkich, nawet nieprzyjaciół.

Tylko, co to jest krzyż? Co to jest cierpienie?

Nie każde cierpienie jest krzyżem, przecież ludzie cierpią od czasów Adama i uciekają od cierpienia, nie chcą cierpieć. A cierpienie jako krzyż, to cierpienie przyjęte z miłości do Pana Jezusa, dopiero takie cierpienie ma sens i jest zbawcze. Na Golgocie były trzy krzyże, skazańcy cierpieli podobnie, a my wspominamy tylko jeden Krzyż, ten przyjęty z całą świadomością i z najwyższą nieskończoną miłością do Ojca i do nas, czyli Krzyż Jezusa Chrystusa.

Dobry łotr wisząc na krzyżu, wyznał grzech, uwierzył Jezusowi, współczuł Mu i otrzymał przebaczenie - "Jeszcze dziś będziesz ze mną w raju". Bo twój krzyż nabrał sensu w Moim. A drugi ukrzyżowany, bluźnił Jezusowi. A więc, nie każde cierpienie ma wartość, nie każde cierpienie jest krzyżem Jezusa. Cierpienie nie przyjęte, odrzucone, jest o wiele cięższe, bo w tym cierpieniu nie widać sensu. Dlatego tak ważne, nawet od strony psychologicznej jest przyjęcie bólu. Według Św. Katarzyny nasz stosunek do bólu wyznacza stopień świętości. Też u naszej Św. Siostry Faustyny można znaleźć taką maksymę;

(12kB) "Jak chorobę mierzy się termometrem, a silna gorączka mówi nam o wielkości choroby, tak w życiu duchowym cierpienie jest termometrem, który mierzy miłość Bożą w nas"

A święta Katarzyna, mówi jeszcze precyzyjniej, że nasz stosunek do cierpienia określa w nas rodzaj i stopień miłości. Są ludzie, którzy nie potrafią wytrwać, gdy przychodzą doświadczenia, poddają się i błagają, Panie Boże ratuj, czyli, jak trwoga to do Boga. I tak sobie funkcjonują całe życie, nie kochając Boga doskonale. Ale są ludzie, którzy kochają Boga nie dlatego, że im grozi potępienie, tylko kochają dla Niego Samego. I wtedy, zmienia się ich stosunek do cierpienia, oni już nie tylko widzą sens cierpienia, ale z miłości do Jezusa godzą się na cierpienie i przyjmują to cierpienie.

I o to chodzi w orędziu fatimskim i wtedy bardzo szybko dochodzimy do miłości doskonalej. Im z większą miłością przyjmuję cierpienie, tym bardziej kocham Boga i z kolei im bardziej kocham Boga, tym bardziej przyjmuję cierpienie. Jest to taki samonapędzający się mechanizm duchowy.

(9kB) Św. Katarzyna mówi, że nie na tym koniec, jest jeszcze bardziej doskonalsza miłość. Człowiek w tym stanie doskonałej miłości biegnie wprost do stołu Najświętszego Krzyża, chce cierpieć i znosić tysiące udręczeń dla Boga. Ta udręczona miłość, która ich pali, przepala ciało i tutaj Katarzyna dotyka stygmatów. Tak jakby one były ujściem dla miłości. A czy dzieci fatimskie tak nie robiły? Wszystko przyjmowały, wyszukiwały dodatkowe cierpienia i w dwa lata, te małe dzieci, żyjąc tak, doszły do miłości najdoskonalszej i najwyższych stanów mistycznych. I my tak możemy, tylko trzeba iść "na przepadłe" jak mówiła bł. Sancja Szymkowiak. Pamiętajmy, że to musi być nasza świadoma decyzja, wtedy cokolwiek mi dasz Boże, to przyjmę i ta postawa prowadzi bardzo szybko do miłości najdoskonalszej, do świętości na miarę naszej wierności, naszego zawierzenia. Wtedy nie sprowadzamy życia jedynie do wymiaru ziemskiego, ale stajemy się odpowiedzialni za zbawienie wieczne naszych braci. I tą najprostszą drogę do świętości, Bóg pragnie byśmy przeszli z Matką Bożą.

Maryja mówi: "Bóg pragnie nabożeństwa do mego Niepokalanego Serca". Tak wiec to nabożeństwo jest pragnieniem Boga. Dlatego doświadczamy, jak szatan atakuje kapłanów, rozbija wspólnoty, wszystko robi, by nie dopuścić do tego nabożeństwa, bo wie, że nadchodzi czas Niepokalanej, czas zwycięstwa cywilizacji miłości nad pokoleniem szatańskim.

Wykorzystano fragmenty rekolekcji wygłoszonej przez O. Jana Nowackiego OP w Częstochowie, we wrześniu 2011r.

Armia Niepokalanej